Moje publikacje, Polowanie, Przepadłe sztuki, Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Przepadłe sztuki

Ile procent strzelanej grubej zwierzyny nie podnosimy? Myślę że jeżeli chodzi o dziki i jelenie to minimum 25-30%. Pytanie trudne i kłopotliwe a odpowiedż nie napawająca optymizmem. Nieustanny pośpiech w jakim żyjemy przenosi się i w knieję. Pełne niecierpliwości wyczekiwanie na zwierza strzał, zwierzyna uchodzi , nerwowe poszukiwania skwitowane słowem pudło, to bardzo częsty obrazek z naszego podwórka.. A zwierzyna leży i to często bardzo dobrze strzelona i tylko krążące kruki pokazują że nie dość skutecznie poszukiwaliśmy swojej zdobyczy. Ale kto by się tym martwił. Kolejny wyjazd kolejny strzał itd. Dlaczego tak się dzieje i czy musi tak być? Często i chyba najczęściej przyczyną tego jest brak doświadczenia i umiejętności, często zwykła lekkomyślność i brak etyki łowieckiej czasami zwykły przypadek lub błąd w sztuce.
Przepisy nakładają na koła strzelające zwierzynę grubą posiadanie odpowiednio przeszkolonych psów do pracy na farbie ale przepis ten jest jak zwykle pusty. Nikt nigdy i nigdzie nie egzekwował jego wykonania i pewnie nigdy nie wyegzekwuje a wielka szkoda. Prawdopodobnie gdyby zaczęto prawidłowo egzekwować ten przepis większość kół utraciłaby prawo polowania na zwierzynę grubą w dzierżawionych przez siebie obwodach. Być może wtedy sprawa posiadania odpowiednich psów stałaby się obowiązkiem warunkującym możliwość polowania.
Wielu myśliwych polujących na grubego zwierza ma niezłe psy radzące sobie z poszukiwaniem łatwych postrzałków ale jest ich naprawdę niewiele. Ich praca ogranicza się przeważnie do zwierzyny strzelanej przez ich właściciela, czasami jego kolegów. Sporadycznie o takie psy zadbało koło łowieckie ale są to nieliczne przypadki. Dobrze wyszkolony posokowiec jest dalej na wagę złota. Psiego nosa nic nie zastąpi a niestety jedynym pomocnikiem przy poszukiwaniu najczęściej są własne umiejętności, dobrze jeżeli nabyte w praktyce gorzej jeśli tylko z książki. Niemniej jak zawsze najistotniejsze są chęci i świadomość tego że skoro strzelaliśmy to należy podnieść.
Tym wszystkim którzy zbyt szybko rezygnują z poszukiwania strzelanej i rzekomo spudłowanej zwierzyny chcę przedstawić zdarzenie którego byłem uczestnikiem. Może ono uświadomi początkującym myśliwym jak łatwo czasami mylnie ocenić zaistniałą sytuację.
Styczeń, polujemy w okolicy Krosna Odrzańskiego z moimi przyjaciółmi Krzsztofem.N. i Jerzym.F. Na nieskazitelnej ponowie o godzinie 9 rano, przy pięknym słońcu i lekkim mrozie z użyczonego sztucera Jurka kal. 30-06 strzelam do dużego dzika, który przechodzi lekkim truchtem przez szeroki wąwóz prowadzący na foldery Odry. Odległość około 100metrów, warunki do strzału idealne, do ewentualnego tropienia wymarzone. Dzik nie zaznacza i niknie w chaszczach po przeciwległej stronie szerokiego w tym miejscu na około 35 metrów wąwozu. Schodzimy się w trójkę na miejsce strzału. W śniegu głębokim w tym miejscu na 25cm widać każdy płatek . Kula wyryła bruzdę 2metry za tropem dzika. Żadnej ścinki , ba jednego włoska czy odrobiny farby. Nic absolutnie nic poza rozoranym przez dzika i kulę śniegiem skrzącym się w pełnym słońcu. Idziemy za tropem jakieś 25 metrów nic, absolutnie nic. Wracamy na miejsce strzału a więc pudło. Wszystko widoczne jak na dłoni. Stoimy rozmawiamy, minę mam cienką bo okazją była idealna a tu taka plama. W pewnej chwili Jurek wyjmuje z kapelusza szpilkę i ostrożnie podnosi nią wyjęty z tropu płatek śniegu, małą drobinkę wielkości ułamka milimetra. Pokazuje mi ją ale ja nic nie widzę. Zwykły śnieg.
-Sadło mówi Jurek.
-Chyba zwariowałeś -odpowiadam mu- po 30-06 taki zestrzał - śmieję się.
-Sadło - powtarza Jurek rozcierając ta mikroskopijną grudkę śniegu- dostał.
Idziemy jeszcze raz na trop 30 metrów- nic, 40 metrów bez zmian tylko czysty trop uchodzącego dzika, mijam mały rowek i nagle...... rzeka farby. Kula 30-06, lekko spóżniona komora i do 40 metra absolutnie nic. Na czarnej stopie często, ba przeważnie nie zauważamy ścinki która może być minimalna ale na nieskazitelnym białym śniegu!
Tą lekcję poglądową zapamiętałem na całe życie, była dla mnie ostrzeżeniem, że nie należy zbyt pochopnie rezygnować z poszukiwania strzelanej zwierzyny i wskazówką, że miejsce strzału nie zawsze daje możliwość prawidłowego wyciągnięcia wniosków o skuteczności strzału jeśli nie obejrzymy go dostatecznie dobrze.
Z racji swojej pracy wielokrotnie dochodziłem postrzałki. Postrzałki przeważnie moich klientów ale też niestety i czasami swoje. Tych doświadczeń zebrało się sporo i z pewnością będzie jeszcze okazja aby się nimi z kolegami podzielić. Teraz na początku sezonu kilka żelaznych zasad które mogą przyczynić się do lepszych efektów naszych strzałów.
przestrzelaj broń przed sezonem i zawsze ilekroć kupisz inną partię naboi, uderzysz niechcący sztucerem, wywrócisz się.
Strzelaj zawsze używając oparcia, używaj przenośnej podpórki. Wykorzystuj przyśpiesznik.
Przed strzałem oceń prawidłowo odległość i zapamiętaj charakterystyczny punkt na tle którego znajduje się cel. Ułatwi Ci to znakomicie znalezienie miejsca zestrzału.
O ile jest to możliwe oceń reakcję zwierzyny po strzale i zapamiętaj trasę jej ucieczki.
Nie śpiesz się z dochodzeniem postrzałka odczekaj przynajmniej kilkanaście minut. Postaraj się ocenić rodzaj ewentualnego postrzału, przemyśl spokojnie całą sytuację.
Zaznacz miejsce strzału i miejsce trafienia w trwały sposób. Nie zadeptuj śladów na miejscu trafienia. Utrudni to pracę psu.
Jeżeli decydujesz się na poszukiwanie postrzałka bez psa zaznaczaj często widoczny trop. Ułatwi Ci to powrót do niego gdy go zgubisz. Idż zawsze obok tropu. Nie śpiesz się.
Jeżeli stwierdzisz postrzał na miękkie /na tropie treść żołądka , itp./ odczekaj dłuższy okres czasu - parę godzin. Raz podniesiony zwierz będzie uchodził, po paru godzinach może być już martwy. Szanse na podniesienie takiej sztuki na czarnej stopie bez psa są niewielkie.
Postrzał na bieg lub badyl /kości na tropie/ konieczny dobrze wyszkolony pies. Szanse powodzenia niewielkie zwłaszcza przy dochodzeniu jeleni.
Jeżeli zlokalizujesz postrzałka a jest taka możliwość zachodż zawsze pod wiatr. Dostrzeliwując sztukę pamiętaj o bezpieczeństwie-w lesie oprócz Ciebie mogą być inni ludzie
Jeśli stwierdzisz pudło sprawdż wszystko od początku jeszcze raz. Czyste pudło to żadna hańba , zmarnowany zwierz to plama.
Jeśli strzelałeś wieczorem, sprawdż wszystko jeszcze raz na drugi dzień przy dziennym świetle.
Jeśli masz już wszystkiego dosyć pomyśl o tym ile łatwiej byłoby Ci dochodzić tego postrzałka z dobrym psem.

Andrzej Szeremet


2009-02-28 13:50:31
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898796
powered by A-NET bielsko