Moje publikacje, Polowanie, Polowanie na lisy kulą., Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Polowanie na lisy kulą.

 

Polowanie na lisy ma ogromną rzeszę zwolenników. Stąd też i różnorodność sposobów polowania na te -go najpospolitszego drapieżnika Polski. Polując na lisy od ponad 30 lat, .ciągle spotykam się z różnymi sposobami ich pozyskiwania, często nie -zwykle pomysłowymi. Mnie osobiście najwięcej emocji zawsze sprawiało polowanie z norowcami. Dobre psy, doskonała znajomość położenia lisich nor i dobre umiejętności strzeleckie to gwarancja sukcesu przy notowaniu. Jest to przy wszystkich zaletach tego sposobu polowania, polowanie aktyw­ne. Niesie jednak ze sobą niebezpie­czeństwo pokaleczenia naszego psie­go pomocnika.
Drugą najpopularniejszą chyba wśród myśliwych formą polowa­nia jest niewątpliwie zasiadka. Któż z nas nie przeżywał myśliwskich emo­cji, obserwując myszkującego i zbliża­jącego się zwolna mikitę. Jakże czę­sto. będący już prawie pod lufą rudzie­lec zwolna zmienił kierunek i uszedł spod lufy. Mając lisa prawie na strzał często doświadczony myśliwy potrafi przywabić lisa piskiem myszy, ale czasami i to kończy się niepowodze­niem. Sam polując dużo z zasiadki, strzelam do lisów głównie kulą. W tym miejscu poruszyłem temat którego na próżno szukać we wszyst­kich monografiach czy opisach polo­wań. Są gorący zwolennicy tego spo­sobu polowania jak i przeciwnicy po­wołujący się na brak etyki, poszano­wania trofeum, słowem przedkładają­cy strzał z fuzji ponad wszystko. Kula jest tylko na grubego zwierza, a na lisa tylko ze śrutówką. Rozważania za i przeciw są bez sensu, gdyż zawsze będą zwolennicy odmiennych sposo­bów polowania. Przyznać trzeba, że tusza lisa strzelonego dużym kalibrem i w dodatku na miękkie nie należy do przyjemnych widoków. Z drugiej jed­nak strony stawiając konieczność ograniczenia liczebności lisa, może to być zło konieczne. Takie same obiek­cje można mieć, oglądając lisa przy­partego w norze przez ostre jamniki czy teriery.
Pozostawiając więc te osądy na bo­ku, chciałbym podzielić się z Kolega­mi spostrzeżeniami i uwagami na te­mat polowania na lisy z broni gwinto­wanej.
Dostępność w handlu wszelkiego rodzaju myśliwskiej broni mało­kalibrowej oscylującej w okolicach ka­libru 5,6 mm sprawia, że przeciętny myśliwy, zamierzający kupić taką broń, staje przed sporym dylematem. Uważam, że wzorcowym kalibrem przy tego rodzaju polowaniu będzie kaliber 222 Rem. Bardzo dobre rezul­taty osiągałem, polując z kalibrem 22 Hornet, ma on, niestety, dużo mniejszy zasięg, ale z drugiej strony strzał do lisa pociskiem półpłaszczowym w ogóle nie psuje tuszy, a tym samym skóry. Kaliber 222 Rem., stosujemy z powodzeniem na sarny; jest to też najmniejszy dopuszczalny kaliber do strzelań myśliwskich, co jest też do­datkowym argumentem przy zakupie broni.
Kalibry pokrewne kalibrowi 222 Rem., takie jak: 223, 5,6 x 50R. 5,6 x 57 czy popularny u nas ostatnio kał. 243 W., są kalibrami trochę za mocnymi, jednak przy zastosowaniu myśliwskiej amunicji pełno płaszczowej mogą doskonale być wykorzysty­wane do tego rodzaju polowań. Opti­mum przydatności do polowania na lisy miałby kaliber o energii 22 Hornet, a torze pocisku 243 W. Mając na uwadze fakt, że strzelanie odbywa się na duże odległości, a odległość 100 m należy uznać za przeciętną a nawet bli­ską, nie bez znaczenia będzie fakt wy­posażenia posiadanej przez nas broni w dobry celownik optyczny. Dobry ce­lownik to w moim pojęciu siła światła minimum 40, zbliżenie minimum x 9, i siatka celownicza nr 4. Idealnym pod tym względem jest celownik firmy Smith & Bender 3-12 x 50, z którym poluję od lat. Montaż mocny, niski, nie duraluminiowy. Dlaczego siła światła minimum 40? Strzelamy do lisa często w warunkach szybko pogarszającej się widoczności, bardzo często w nocy. Zbliżenie 9 to minimum, które pozwoli nam na precyzyjne celowanie przy od­ległościach 100-200 metrów. Niesie ono pewne uciążliwości, zwłaszcza przy słabych umiejętnościach strze­leckich, ale od czego jest strzelnica i ustawiczne poprawianie naszych umiejętności. Duże zbliżenie, w moim wypadku x 12, pozwala mi na bardzo precyzyjne wycelowanie, co ma szcze­gólne znaczenie w zależności od tego, jakiego rodzaju pociskami strzelamy: pełno, czy pół płaszczowymi. Ma też duże znaczenie przy krzyżu nr 4, szczególnie na mało kontrastowym tle (krzyż nr 4, dla przypomnienia, to układ trzech grubych belek z cienkim krzyżem pośrodku). Oczywiście trady­cyjny krzyż nr 1 pozwala też na osią­ganie doskonałych rezultatów, jest jednak mniej precyzyjny. Stanowczo odradzam kolegom zakup lunet z siat­ką 30 x 30, która jest przydatna wy­łącznie do polowania dziennego.
Mając więc z grubsza określone parametry przydatności, nasuwa się pytanie, jaką broń wybrać? Wa­riantów jest wiele, jedni optują za bro­nią kombinowaną, no bo przecież ma­ją jeszcze śrut, drudzy stanowczo trzymają się klasycznego sztucera. Należę do tych drugich. Dobry sztucer, w miarę ciężki, z precyzyjnie dzia­łającym przyspiesznikiem i dobrze do­pasowanym łożem, to gwarancja cel­nego strzału. Pewnym wyjściem może być wkładka kulowa do lufy śrutowej, ale nie zapewnia nam ona nigdy takiego komfortu, jak dobry sztucer. Broń łamana ma określoną zaletę, można ją prawie bezgłośnie przeładować. Przy strzałach na większe dystanse jest to prawie bez znaczenia. Sztucer z kolei można przeładować znacznie szybciej, co czasami, zwłaszcza przy spudłowanym strzale, może mieć pierwszorzędne znaczenie. Na naszym rynku jest już spory wybór broni i z zakupem na pewno nie będzie kłopotu. Mając więc broń i optykę, musimy zdecydować się na wybór amunicji. Zanim to nastąpi, należy powiedzieć sobie parę zdań o bezpieczeństwie. Strzał ze sztucera kulą pełno płaszczową w warunkach zimowych, przy zlodowaciałym podłożu, a na dodatek wykonany nie z ambony, a z ziemi, na płaskim terenie, no i jeszcze np. leżąc, to prawdziwy horror. Dodajmy do tego, że strzelamy nie z kalibru 222 R., a z kalibru 30-06 lub 308 W i zastanówmy się, co z tego może wyniknąć. Zasada jest zawsze jedna: jeśli pełny płaszcz, to tylko z ambony i na rozsądny dystans! Zanim strzelisz, zastanów się dobrze. Wielu kolegów polujących na lisy z broni gwintowanej przedkłada amunicję pół płaszczową nad pełno płaszczową. Przyczyna jest prosta - dużo większa skuteczność, prawie natychmiastowa; wada - częste zniszczenie, skóry przy złym trafieniu. Przy pociskach pełno płaszczowych skuteczność natychmiastowa tylko przy strzale porażającym centralny układ nerwowy, przez łopatki (na blat) lub przy strzale na sztych w pierś. Zalety - przy dobrze wykonanym strzale cała skóra. Przy strzale na kość kula często koziołkuje niszcząc skórę. Przy strzale na miękkie lis uchodzi i jest praktycznie nie do podniesienia, przy strzale na komorę idzie czasami do 200 met -rów. Generalna zasada przy strzelaniu pociskiem pół płaszczowym - nie strzelamy na sztych. Taki strzał trafiający lisa w pierś, zwłaszcza siedzącego, niszczy skórę na stronie grzbietowe. Można pokusić się o trafienie w łeb powyżej linii oczu, ale są to strzały trudne, zwłaszcza gdy odległość są rzędu 150-200 metrów. Najlepszym strzałem jest strzał 4-5 cm za łopatkę na 1/3 szerokości klatki piersiowej lisa od dołu. Należy przy tym pamię­tać o skośnym ustawieniu łopatki gdyż większość strzałów oddaje się odruchowo na przedłużenie stawki niszcząc skórę. Strzelając z ambony, trzeba pamiętać, że wylot kuli będzie dużo niżej niż wlot (strzały na sztych) Strzelając z kolei pociskiem pełno płaszczowym można sobie pozwolić (również z ambony) na strzał do lisa stojącego - nie siedzącego - na sztych lub na kulawy sztych. Strzał z góry w obu przypadkach dobrze wymierzony w środek, lewą lub prawą stronę piersi   kładzie   lisa w ogniu. Spóżniony (na kulawy sztych)   na miękkie to lis stracony. Przy tego rodzaju strzałach źle ulokowana kula często wywija i rozrywa część stawu biodrowego, niszcząc skórę. Strzał na blat to tylko przez łopatki, jeżeli trochę spóżniony - lis uchodzi, stawiając w charakterystyczny sposób kitę na sztorc co z kolei jest niezbitym dowodem, że przyjął kulę. Po 100 m prze-ważnie leży. Lis trafiony na miękkie podskakuje, często chwyta kęsami za miejsce trafienia i uchodzi, siadając co kilkadziesiąt kroków i spoglądając w kierunku strzału. Przy białej stopie jest często do podniesienia. Ranny zawsze kieruje się, czasami okrężną drogą do nory. Trafiony nisko w stawkę wywija młynka, kąsa stawkę, a następnie uchodzi. Trafiony w stawkę, wysoko wywraca się, a następnie zbiera się i coraz szybciej uchodzi, często tropem którym przyszedł. W obu przypadkach należy natychmiast poprawiać. Przyczyną wielu pudeł z ambony jest dołowanie strzału. Błąd ten często ma miejsce przy stosowaniu dużych krotności. Z reguły im bliżej strzelamy, tym więcej strzałów zdołowanych.   Pamiętać należy, że futro lisa to po kilka centymetrów w każdą stronę w tym i do dołu. Stąd częsty błąd gdy strzelamy z góry. Mierząc na 1/3 od dołu obrysu, mając lunetę zamontowaną ok. 8 cm nad lufą lub wyżej sprawiamy, że na 20 m, albo golimy rudzielcowi futro na mostku albo napędzamy mu solidnego strachu. Polując na lisy od jesieni do końca lutego,, spotykamy się często z dużą rozpiętością temperatur. Sam przez wiele lat nie zdawałem sobie sprawy z wpływu tych czynników na efekt strzału. Dwa lata temu podczas mroźnej nocy (-22°C) spudłowałem wykładanego lisa. Strzał z ambony na 170 m, na śniegu, przy pełni, słowem warunki idealne. Rano poszedłem przestrzelić   broń.   Ponieważ   mieszkam na strzelnicy, moja droga na sta­nowisko trwała 3, może 4 minuty, broń
Manlicher Varmint kal. 222 Rem., by­ła cały czas w solidnym   futerale.
Strzał na 100 m, kula trafiła 2 cm, po­wyżej punktu celowania, a więc wszystko dobrze. W nocy przy jeszcze większym mrozie pudłuję na około200 m trzy lisy. Rano znowu próba broni i wszystko w porządku. Po po­łudniu dzwonię do mojego kolegi z Gdańska, doskonałego strzelca, Ed­ka Spierewki, i mówię mu o swoich niepowodzeniach. Pytanie jest zasad­nicze - przy ilu stopniach przestrzeliwałem broń?, wszystko jasne. Wysta­wiam broń i amunicję na noc na balkon jest -21°C. Rano strzelam do tarczy odległość 112 m, kula trafia 1,7 cm poniżej punktu celowania. W tej sytua­cji wszystkie pociski na 200 m szły poniżej punktu celowania o dobre10-12 cm. Podkręcam punkt trafienia o 8 klików jest teraz +8 cm w górze. W nocy strzelam przy dużym mrozie, -24°C trzy lisy, wszystkie w grani­cach 180-200 m. Różnica temperatur, w których dałem   strzały, to 40°C. Broń była przystrzeliwana przy 18°C polowałem przy -22°C. Temperatura
lufy, pocisku, prochu, punkt zapłonu
inicjującego, naprężenia obsady lunety i
wiele innych czynników uległo zmianie. Zmianie uległy też parametry toru
pocisku. Warto o tym pamiętać, szcze­gólnie w zimie. Broń kalibru 222 Rem.
przystrzelana na +7 cm zaoszczędzi nam wielu niespodzianek przy siarczystych mrozach, jak i przy strzałach z ambony na bliskie odległości.
Zasiadka to emocjonująca forma polowania, którą można uatrak­cyjnić, podnęcając lisy. Chcąc osiąg­nąć dobre rezultaty, należy pamiętać o systematyczności wyjazdów. Więcej strzelimy, wyjeżdżając przez kilka ko­lejnych dni, niż rozbijając wyjazdy. Je­żeli zaobserwujemy lisa, popatrzmy na zegarek, jutro będzie w tym sa­mym miejscu i o tej samej porze; jeśli nie przyjdzie jutro, będzie z pewnoś­cią pojutrze, stąd potrzebna syste­matyczność. Należy wziąść popraw­kę na wydłużanie lub skracanie się dnia, lisy nie mają przecież zegar­ków, mają za to doskonale działa­jący zegar biologiczny.   Polując z ambony, szczególnie w mroźne noce,   radzę używać śpiwora, który doskonale tłumi wszelkie stuknięcia nogami czy skrzypie­nie zmrożonej podłogi. Często na śniegu widać, że lis był bar­dzo blisko, ale odskoczył spłoszony. Idealnym czasem na polowanie z zasiadki jest okres cieczki, kiedy za grzejącą się liszką ciągną psy. Jeśli zaobserwujecie liszkę, opła­ca się zaniechać strzału i cierpliwie czekać. Od momentu, kiedy widzimy lisa gołym okiem, podnosimy broń i przygotowujemy się powoli do strza­łu. Przy bliskich odległościach, zwłasz­cza gdy wabiliśmy i w dodatku na otwartej przestrzeni, rudy jest szcze­gólnie uczulony na wszystkie sztuczne dźwięki. Dobrze jest znać odległości do poszczególnych charakterystycz­nych punktów przed ambonę, przyda­dzą się one zwłaszcza w nocy i na śniegu, do prawidłowej oceny odle­głości. Można oczywiście użyć lunety jako dalmierza i w ten sposób ocenić odległość. O ile jest to możliwe, strze­lać na odległość nie bliżej jak 80 m. Doskonałą pomocą do celnego strza­łu są przybite do przedniej ściany am­bony stoły strzeleckie. Nawet gdy mają tylko 30 cm szerokości, znakomicie ułatwiają strzał, zwłaszcza gdy odleg­łość jest w granicach 200 m. W tym miejscu warto zdać sobie sprawę, że klatka piersiowa lisa to około 10 cm szerokości na sztych, a jej głębokość na blat to tylko 13 cm. W obu wymia­rach nie uwzględniam oczywiście sierści. Redukcja lisów jest koniecznością, polowanie przyjemnością, a umie­jętność precyzyjnego strzelania kuła zawsze procentuje. Mój największy ubiegłoroczny lis ważył - bagatela! — 11,05 kg i został strzelony na bag­nie z ambony na odległość 320 kro­ków. Może trochę na tym ucierpiał re­gulamin, ale wcześniej latem, w po­bliskim kompleksie nor znaleźliśmy 21 koźlęcych cewek. Wiek lisa określi­łem na 8 lat. Życzę celnych strzałów!

2012-02-01 19:51:53
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898792
powered by A-NET bielsko