Moje publikacje, Polowanie, Polowanie na lisy kulą -uzup., Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Polowanie na lisy kulą -uzup.

 

Polowanie na lisy kulą.
 
 Polując na lisy od ponad 40 lat, ciągle spotykam się z różnymi sposobami ich pozyskiwania, często niezwykle pomysłowymi. Mnie osobiście najwięcej emocji zawsze sprawiało polowanie z norowcami. Dobre psy, doskonała znajomość położenia lisich nor i dobre umiejętności strzeleckie to gwarancja sukcesu przy norowaniu. Jest to przy wszystkich zaletach tego sposobu polowania, polowanie aktyw­ne. Niesie jednak ze sobą niebezpie­czeństwo pokaleczenia naszego psie­go pomocnika.
Najpopularniejszą chyba wśród myśliwych formą polowa­nia jest niewątpliwie zasiadka. Któż z nas nie przeżywał myśliwskich emo­cji, obserwując myszkującego i zbliża­jącego się zwolna mikitę. Jakże czę­sto. będący już prawie pod lufą rudzie­lec zwolna zmienił kierunek i uszedł spod lufy. Mając lisa prawie na strzał często doświadczony myśliwy potrafi przywabić lisa piskiem myszy, ale czasami i to kończy się niepowodze­niem. Sam polując dużo z zasiadki, strzelam do lisów głównie kulą. W tym miejscu poruszyłem temat którego na próżno szukać we wszyst­kich monografiach czy opisach polo­wań. Są gorący zwolennicy tego spo­sobu polowania jak i przeciwnicy po­wołujący się na brak etyki, poszano­wania trofeum, słowem przedkładają­cy strzał z fuzji ponad wszystko. Kula jest tylko na grubego zwierza, a na lisa tylko ze śrutówką. Rozważania za i przeciw są bez sensu, gdyż zawsze będą zwolennicy odmiennych sposo­bów polowania. Przyznać trzeba, że tusza lisa strzelonego dużym kalibrem i w dodatku na miękkie nie należy do przyjemnych widoków. Z drugiej jed­nak strony stawiając konieczność ograniczenia liczebności lisa, może to być zło konieczne. Takie same obiek­cje można mieć, oglądając lisa przy­partego w norze przez ostre jamniki czy teriery.
Pozostawiając więc te osądy na bo­ku, chciałbym podzielić się z Kolega­mi spostrzeżeniami i uwagami na te­mat polowania na lisy z broni gwinto­wanej.
Dostępność w handlu wszelkiego rodzaju myśliwskiej broni mało­kalibrowej oscylującej w okolicach ka­libru 5,6 mm sprawia, że przeciętny myśliwy, zamierzający kupić taką broń, staje przed sporym dylematem. Uważam, że wzorcowym kalibrem przy tego rodzaju polowaniu będzie kaliber 222 Rem. Bardzo dobre rezul­taty osiągałem, polując z kalibrem 22 Hornet, ma on, niestety, dużo mniejszy zasięg, ale z drugiej strony strzał do lisa pociskiem półpłaszczowym w ogóle nie psuje tuszy, a tym samym skóry. Kaliber 222 Rem., stosujemy z powodzeniem na sarny; jest to też najmniejszy dopuszczalny kaliber do strzelań myśliwskich, co jest też do­datkowym argumentem przy zakupie broni.
Kalibry pokrewne kalibrowi 222 Rem., takie jak: 223, 5,6 x 50R. 5,6 x 57 czy popularny u nas ostatnio kał. 243 W., są kalibrami trochę za mocnymi, jednak przy zastosowaniu myśliwskiej amunicji pełno płaszczowej mogą one jak i kalibry większe doskonale być wykorzysty­wane do tego rodzaju polowań. Opti­mum przydatności do polowania na lisy miałby kaliber o energii 22 Hornet, a torze pocisku 243 W.
Idealnym uzupełnieniem do posiadanego kalibru pozostaje elaboracja amunicji kulowej we własnym zakresie . Wymaga to jednak sporych nakładów na wyposażenie i gruntownej wiedzy teoretycznej w tym zakresie. . Ale nabój własnoręcznie elaborowany z super precyzyjnie odmierzoną dawką prochu , do jednego ziarenka, jest nabojem precyzyjnym i co najważniejszym powtarzalnym i o taka amunicję nam chodzi. 
 Mając na uwadze fakt, że strzelanie odbywa się na duże odległości, a odległość 100 m należy uznać za przeciętną a nawet bli­ską, nie bez znaczenia będzie fakt wy­posażenia posiadanej przez nas broni w dobry celownik optyczny. Dobry ce­lownik to w moim pojęciu siła światła 50-56, zbliżenie minimum x 9 – max x24 , i siatka celownicza nr 4 lub zbliżona do czwórki. Jeśli jest do tego podświetlany punkt to mamy pełen komfort. Montaż mocny, niski, nie duraluminiowy. Dlaczego siła światła minimum 50? Dlatego że strzelamy do lisa często w warunkach szybko pogarszającej się widoczności, bardzo często w nocy i celownik o mniejszej sile światła jest zbyt ciemny.. Zbliżenie 9 to minimum, które pozwoli nam na w miarę precyzyjne celowanie przy od­ległościach 100-150 metrów. Strzelanie z duża krotnością niesie pewne uciążliwości, zwłaszcza przy słabych umiejętnościach strze­leckich, ale od czego jest strzelnica i ustawiczne poprawianie naszych umiejętności. Duże zbliżenie, 12 i więcej, pozwala na bardzo precyzyjne wycelowanie na odległościach graniczących z regulaminowymi. Siatka nr 4 pozwoli dużo precyzyjniej wycelować niż nr 1. Oczywiście trady­cyjny krzyż nr 1 pozwala też na osią­ganie doskonałych rezultatów, jest jednak mniej precyzyjny. Stanowczo odradzam kolegom zakup lunet z siat­ką 30 x 30, która jest przydatna wy­łącznie do polowania dziennego chyba że jest to luneta z podświetleniem. W praktyce okazuje się, że zmiennych krotności używamy bardzo rzadko a wstrzeliwszy się w jakąś krotność np. 18, używamy jej cały czas.
Mając więc z grubsza określone parametry przydatności optyki nasuwa się pytanie, na jaką broń ja zamontować? Wa­riantów jest wiele, jedni optują za bro­nią kombinowaną, no bo przecież ma­ją jeszcze śrut, drudzy stanowczo trzymają się klasycznego sztucera. Należę do tych drugich. Dobry sztucer, w miarę ciężki, z precyzyjnie dzia­łającym przyspiesznikiem i dobrze do­pasowanym łożem, to gwarancja cel­nego strzału. Pewnym wyjściem może być wkładka kulowa do lufy śrutowej, ale nie zapewnia nam ona nigdy takiego komfortu, jak dobry sztucer. Broń łamana ma określoną zaletę, można ją prawie bezgłośnie przeładować. Przy strzałach na większe dystanse jest to prawie bez znaczenia. Sztucer z kolei można przeładować znacznie szybciej, co czasami, zwłaszcza przy spudłowanym strzale, może mieć pierwszorzędne znaczenie. Na naszym rynku jest już olbrzymi wybór broni i z zakupem na pewno nie będzie kłopotu. Mając więc broń i optykę, musimy zdecydować się na wybór amunicji. Zanim to nastąpi, należy powiedzieć sobie parę zdań o bezpieczeństwie. Strzał ze sztucera kulą pełno płaszczową w warunkach zimowych, przy zlodowaciałym podłożu, a na dodatek wykonany nie z ambony, a z ziemi, na płaskim terenie, no i jeszcze np. leżąc, to prawdziwy horror. Dodajmy do tego, że strzelamy np. nie z kalibru 222 R., a z kalibru 30-06 lub 308 W i zastanówmy się, co z tego może wyniknąć. Zasada jest zawsze jedna: jeśli pełny płaszcz, to tylko z ambony i na rozsądny dystans! Zanim strzelisz, zastanów się dobrze. Wielu kolegów polujących na lisy z broni gwintowanej przedkłada amunicję pół płaszczową nad pełno płaszczową. Przyczyna jest prosta - dużo większa skuteczność, prawie natychmiastowa; wada - częste zniszczenie, skóry przy złym trafieniu. Przy pociskach pełno płaszczowych skuteczność natychmiastowa tylko przy strzale porażającym centralny układ nerwowy, przez łopatki (na blat) lub przy strzale na sztych w pierś. Zalety - przy dobrze wykonanym strzale cała skóra. Przy strzale na kość kula często koziołkuje niszcząc skórę. Przy strzale na miękkie lis uchodzi i jest praktycznie nie do podniesienia, przy strzale na komorę idzie czasami do 200 metrów. Generalna zasada przy strzelaniu pociskiem pół płaszczowym - nie strzelamy na sztych. Taki strzał trafiający lisa w pierś, zwłaszcza siedzącego, niszczy skórę na stronie grzbietowe. Można pokusić się o trafienie w łeb powyżej linii oczu, ale są to strzały trudne, zwłaszcza gdy odległość są rzędu 150-200 metrów. Najlepszym strzałem jest strzał 4-5 cm za łopatkę na 1/3 szerokości klatki piersiowej lisa od dołu. Należy przy tym pamię­tać o skośnym ustawieniu łopatki gdyż większość strzałów oddaje się odruchowo na przedłużenie stawki niszcząc skórę. Strzelając z ambony, trzeba pamiętać, że wylot kuli będzie dużo niżej niż wlot (strzały na sztych) Strzelając z kolei pociskiem pełno płaszczowym można sobie pozwolić (również z ambony) na strzał do lisa stojącego - nie siedzącego - na sztych lub na kulawy sztych. Strzał z góry w obu przypadkach dobrze wymierzony w środek, lewą lub prawą stronę piersi   kładzie   lisa w ogniu. Spóżniony (na kulawy sztych)   na miękkie zwłaszcza przy małych kalibrach to lis stracony. Przy tego rodzaju strzałach źle ulokowana kula często wywija i rozrywa część stawu biodrowego, niszcząc skórę. Strzał na blat to tylko przez łopatki, jeżeli trochę spóżniony - lis uchodzi, stawiając w charakterystyczny sposób kitę na sztorc co z kolei jest niezbitym dowodem, że przyjął kulę na komorę. Po 100 -120 m przeważnie leży. Lis trafiony na miękkie podskakuje, często chwyta kęsami za miejsce trafienia i uchodzi, siadając co kilkadziesiąt kroków i spoglądając w kierunku strzału. Przy białej stopie jest często do podniesienia. Ranny zawsze kieruje się, czasami okrężną drogą, do nory. Trafiony nisko w stawkę wywija młynka, kąsa stawkę, a następnie uchodzi. Trafiony w stawkę, wysoko wywraca się, a następnie zbiera się i coraz szybciej uchodzi, często tropem którym przyszedł. W obu przypadkach należy natychmiast poprawiać. Przyczyną wielu pudeł z ambony jest dołowanie strzału. Błąd ten często ma miejsce przy stosowaniu dużych krotności. Z reguły im bliżej strzelamy, tym więcej strzałów zdołowanych.   Pamiętać należy, że futro lisa to po kilka centymetrów w każdą stronę w tym i do dołu. Stąd częsty błąd gdy strzelamy z góry. Mierząc na 1/3 od dołu obrysu, mając lunetę zamontowaną ok. 8 cm nad lufą lub wyżej sprawiamy, że na 20 m, albo golimy rudzielcowi futro na mostku albo napędzamy mu solidnego strachu. Polując na lisy od jesieni do końca lutego, spotykamy się często z dużą rozpiętością temperatur. Sam przez wiele lat nie zdawałem sobie sprawy z wpływu tych czynników na efekt strzału. Kilka lat temu podczas mroźnej nocy (-22°C) spudłowałem wykładanego lisa. Strzał z ambony na 170 m, na śniegu, przy pełni, słowem warunki idealne. Rano poszedłem przestrzelić   broń.   Ponieważ   mieszkałem w tamtym czasie na strzelnicy, moja droga na sta­nowisko trwała 3, może 4 minuty, broń - Manlicher Varmint kal. 222 Rem., by­ła cały czas w solidnym   futerale.
Strzał na 100 m, kula trafiła 2 cm, po­wyżej punktu celowania, a więc wszystko dobrze. W nocy przy jeszcze większym mrozie pudłuję na około200 m dwa lisy. Rano znowu próba broni i wszystko w porządku. Po po­łudniu dzwonię do mojego kolegi, doskonałego strzelca, też zapalonego lisiarza i mówię mu o swoich niepowodzeniach. Pytanie jest zasad­nicze - przy ilu stopniach przestrzeliwałem broń?, wszystko jasne. Wysta­wiam broń i amunicję na noc na balkon jest21°C. Rano strzelam do tarczy odległość 112 m, kula trafia 1,7 cm poniżej punktu celowania. W tej sytua­cji wszystkie pociski na 200 m szły poniżej punktu celowania o dobre10-12 cm. Podkręcam punkt trafienia o 8 klików jest teraz +8 cm w górze.W nocy strzelam przy dużym mrozie-24°C trzy lisy, wszystkie w grani­cach 180-200 m. Różnica temperatur, w których dałem   strzały, to 40°C.
Broń była przystrzeliwana przy 18°C polowałem przy -22°C. Temperatura
lufy, pocisku, prochu, punkt zapłonu
inicjującego, naprężenia obsady lunety i
wiele innych czynników uległo zmianie. Zmianie uległy też parametry toru
pocisku. Warto o tym pamiętać, szcze­gólnie w zimie. Broń kalibru 222 Rem.
przystrzelana na +7 cm zaoszczędzi nam wielu niespodzianek przy siarczystych mrozach, jak i przy strzałach z ambony na bliskie odległości.
Zasiadka to emocjonująca forma polowania, którą można uatrak­cyjnić, podnęcając lisy. Chcąc osiąg­nąć dobre rezultaty, należy pamiętać o systematyczności wyjazdów. Więcej strzelimy, wyjeżdżając przez kilka ko­lejnych dni, niż rozbijając wyjazdy. Je­żeli zaobserwujemy lisa, popatrzmy na zegarek, jutro będzie w tym sa­mym miejscu i o tej samej porze; jeśli nie przyjdzie jutro, będzie z pewnoś­cią pojutrze stąd potrzebna syste­matyczność. Należy wziąść popraw­kę na wydłużanie lub skracanie się dnia, lisy nie mają przecież zegar­ków, mają za to doskonale działa­jący zegar biologiczny. Polując zimą pamiętajmy o tym aby nie oliwić zbyt obficie zamka , może zamarznąć bądź częściowo przymarznąć i niewypał pewny.
Skrzypiące bączki od broni czy szlufki pasa najlepiej wyciszyć owijając je sznurówką czy tasiemką. O potrzebie posiadania dobrej lornetki nie wspominam to oczywiste. Zabrana na ambonę i położona w poprzek podpórka pozwoli często wygodnie podeprzeć łokieć, co jest niezwykłym udogodnieniem zwłaszcza przy dalekich strzałach. Często oddajemy strzał trzymając łokieć w powietrzu, unikajmy takich sytuacji. Nie opierajmy też łoża sztucera o deskę ambony – poza tym, że będzie skrzypieć –czego możemy nawet nie słyszeć- to z pewnością da podbicie strzału w górę.
 Polując z ambony , często tej samej ,dobrze jest wiedzieć w jakiej odległości znajdują się niektóre charakterystyczne punkty na przedpolu. Poprawna ocena odległości strzału to przepustka do celnego strzelania. W nocy przy białej stopie i braku punktów odniesienia ocena odległości może sprawić kłopot nawet doświadczonym myśliwym. W tym miejscu warto przypomnieć, że klatka piersiowa lisa to około 10 cm szerokości na sztych, a jej głębokość na blat to tylko 13 cm. W obu wymia­rach nie uwzględniam oczywiście sierści. Strzelając więc na odległość 200 metrów trzeba się dobrze przyłożyć;))
Sama ambona też musi spełniać określone wymogi aby można było z niej polować. Po pierwsze musi być wygodna. Ambony za obszerne na których można by wydać balangę dla kilku osób, budowane często przez niedoświadczonych myśliwych nie nadają się do długotrwałego wyczekiwania. Jej konstrukcja musi być na tyle obszerna aby obok siebie siadło dwie osoby i na tyle zwarta aby można było siedząc samemu bez poruszania się i wychylania spokojnie obserwować przedpole. Dach czy okap nie może nam przeszkadzać w swobodnym patrzeniu przez lornetkę i zmuszać do ciągłego garbienia się. Na takiej ambonie zamiast odpoczywać możemy się nabawić urazu kręgosłupa z wypadnięciem  dysku włącznie. Dolne ścianki ambony nie mogą być też za wysokie bo nie będziemy widzieli terenu w bezpośredniej bliskości ambony. Na przedniej ścianie warto zamontować półkę strzelecką na której położymy na kocu broń, lornetkę. Pozwoli to podnieść ja w odpowiedniej chwili prawie bezszelestnie. Głębokość ambony to max.115-120 cm między ścianami , szerokość podobna. Takie wymiary pozwolą spokojnie sięgnąć po broń oprzeć się wygodnie do strzału. Półka powinna mieć szerokość około 25 cm być zamocowana około10-15 cm poniżej górnej krawędzi dolnej ścianki ambony i wypadać gdy wygodnie siedzimy na wysokości naszego mostka. Siedzisko jest mało kiedy prawidłowo posadowione. Często widzimy na obszernej ambonie położoną na środku deskę gdzie po zajęciu miejsca w każdą stroną mamy po pół metra. Z tego polować się nie da, po godzinie takiego siedzenia mamy dosyć i idziemy do domu. Siedzenie ma być przybite na wysokości około 45 cm i odsunięte od tylnej ściany minimum 20cm. Wtedy możemy się porządnie oprzeć i wygodnie czekać na rozwój sytuacji. Leżąca w zasięgu ręki broń pozwala na łatwe sięgnięcie po nią i przygotowanie się do strzału. Zaś dobudowana półka na wygodne oparcie ręki i precyzyjne mierzenie. Pod nogi warto zimą rzucić coś miękkiego aby nie zaskrzypieć butami w decydującym momencie. Wszystkie gwożdzie w ambonie dobijamy, aby jak to często bywa, deski nie skrzypiały przy najlżejszym ruchu . W końcu jeśli lis słyszy na 200m pisk myszy, to musimy zdawać sobie sprawę, że cisza to podstawa powodzenia. Często na śniegu widać, że lis był bar­dzo blisko, ale odskoczył spłoszony gdy ścierpnięci próbowaliśmy zmienić pozycję na ambonie. 
 Polując z ambony, szczególnie w mroźne noce,   radzę używać śpiwora, który doskonale tłumi wszelkie stuknięcia nogami czy skrzypie­nie zmrożonej podłogi. Jeśli mamy w dyspozycji grzałkę na prasowane wkłady grafitowe to warto ja zabrać , położona na dole śpiwora ogrzeje nogi i da komfort ciepła. Ciepłe ręce i dobre rękawice to często przy kilkustopniowym mrozie warunek celnego strzału, dlatego używanie na nocne długie zasiadki śpiwora, jest ze wszech miar wskazane. Idealnym czasem na polowanie z zasiadki jest okres cieczki, kiedy za grzejącą się liszką ciągną psy. Jeśli zaobserwujecie liszkę, opła­ca się zaniechać strzału i cierpliwie czekać. Od momentu, kiedy widzimy lisa gołym okiem, podnosimy broń i przygotowujemy się powoli do strza­łu. Przy bliskich odległościach, zwłasz­cza gdy wabiliśmy i w dodatku na otwartej przestrzeni, rudy jest szcze­gólnie uczulony na wszystkie sztuczne dźwięki.. O ile jest to możliwe, należy strze­lać na odległość nie bliżej jak 80 m gdyż bliższe podpuszczenie lisa doprowadza często do jego spłoszenia chyba że posiadamy broń kombinowaną i decydujemy się na strzał śrutowy. Redukcja lisów jest koniecznością, polowanie przyjemnością, a umie­jętność precyzyjnego strzelania kuła zawsze procentuje. Życzę celnych strzałów!

2009-03-11 09:40:26
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898784
powered by A-NET bielsko