Moje publikacje, Polowanie, Polowanie kulą, Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Polowanie kulą

Polowanie na lisy zawsze było obok polowania na dziki moim myśliwskim hobby i to zarówno w czasach gdy za strzelone w sezonie lisy niejeden myśliwy kupował samochód jak i w czasach gdy nikt nie przywiązuje do lisiego trofeum uwagi. Każdy z istniejących sposobów polowania - tych które znam ,ma swoich zwolenników i specjalistów którzy z czasem staja się prawdziwymi mistrzami. Trudno jest mi rozsądzić który sposób jest dla mnie najbardziej emocjonujący , jedno jest pewne każdy, mimo że jest zgoła inny, niesie ze sobą wiele emocji. Mając do wyboru na pierwszym miejscu zdecydowanie postawiłbym norowanie a na drugim miejscu polowanie na lisy z zasiadki lub podchodu ale przy użyciu broni gwintowanej. O polowaniu z nory pisałem już wielokrotnie dlatego chciałbym podzielić się z kolegami swoimi spostrzeżeniami w polowaniu na lisy kulą .
Polowanie to ma swoją specyfikę, wymaga pewnej ręki i dobrego oka nie mówiąc o doborze broni i optyki. Strzelamy na odległości przekraczające często 150 metrów co dla wielu myśliwych zaczyna graniczyć z absurdem. Ale jeżeli na strzelnicy strzelając z tej samej broni potrafimy ulokować na 100 metrów przestrzeliny w zaklejce o średnicy10milimetrów to czy strzał na 150 czy 200 metrów będzie dużo trudniejszy . Będzie to zależało wyłącznie od miejsca z którego strzelamy , ambony, wysiadki i naszego opanowania. Skupmy się zatem na omówieniu sprzętu i amunicji i na samej technice strzału która jest niesłychanie ważna zważywszy fakt że polujemy w zakresach temperatur od +18 tu do -30 stopni Celsjusza.
Broń i jej kaliber. Najmniejszym używanym kalibrem centralnego zapłonu jest 22 Hornet którego energia jest w zupełności wystarczająca do tego typu polowania . Kaliber ten nie rwie tuszy i nawet przy użyciu półpłaszczy pozostawia stosunkowo mały otwór wylotowy. Jego jedynym mankamentem jest stosunkowo duży opad a precyzyjny strzał z tego kalibru to max. 135 -150 metrów. Kaliber ten nie ma ze względu na przepisy szerszego zastosowania. Na strzelnicę jest również nieprzydatny, chociaż nasi zachodni sąsiedzi strzelają z niego z powodzeniem konkurencje wieloboju myśliwskiego.
Najbardziej preferowanym kalibrem do polowań na lisy jest niewątpliwie bardzo popularny u nas kaliber 222Rem. który przy osiąganej energii na 100m powyżej 1000juli jest dopuszczonym kalibrem do polowań na sarny i jednocześnie jest najmniejszym dozwolonym kalibrem w strzelaniach myśliwskich. Dobór odpowiedniej amunicji pełno płaszczowej może czasami sprawić trudności . Amunicja czeska nie jest najlepszej jakości, ale już amunicja renomowanych firm, RWS, Sako, Lapua są do przyjęcia . Należy jednak stosunkowo dobrze przetestować produkty określonych firm i zdecydować się na wybór. Idealnym rozwiązaniem pozostaje elaboracja amunicji kulowej we własnym zakresie . Wymaga to jednak sporych nakładów na wyposażenie i gruntownej wiedzy teoretycznej w tym zakresie. Niestety nasze kulawe prawodastwo nie sprecyzowało szczegółowo co wolno a czego nie. I jeżeli elaboracja dla samego siebie w ramach posiadanego kalibru nie jest zabroniona o tyle zakup komponentów do elaboracji amunicji jest niemożliwy. Nasi zachodni sąsiedzi maja specjalistyczne kursy w tym zakresie - u nas nic , normalka, bo komuż z naszych władz łowieckich mogło na tym zależeć , przecież nikt nawet nie pomyślał, że można by było zaproponować coś takiego. A nabój precyzyjnie elaborowany z super precyzjnie odmierzoną dawką prochu , do jednego ziarenka, jest nabojem precyzyjnym i co najważniejszym powtarzalnym. Tak robi cały sportowy świat. Można do polowań na przykład na lisy zastosować cięższy pocisk , zmniejszyć jego prędkość i otwór wylotowy kuli będzie mały.
Kaliber 223Rem. aczkolwiek kaliber mateczny dla 222. jest kalibrem troszeczkę za mocnym i trafienie kulą nawet pełno płaszczową na kość niesie opłakane skutki co jednak również czasami zdarza się i przy kalibrze 222 Rem. Cała gama kalibrów 5,6 X..... to kalibry już stosunkowo za mocne chociaż precyzyjnie strzelający strzelec potrafi je doskonale wykorzystać. Dotyczy to również kalibru 243 którego wśród myśliwych jest coraz więcej. Wiele osób uprawia ten rodzaj polowania z większych kalibrów jak choćby popularny kaliber 308 Win. Atutem tego kalibru jest duża różnorodność proponowanej amunicji a zatem łatwość doboru potrzebnego naboju, duża precyzja strzału ale mankamentem zbyt dużą energia . Pozostańmy zatem przy małych kalibrach.
Optyka to już mniej dyskusyjny temat, im lepsza tym lepiej. Siła światła minimum 50 bo często strzelamy przecież w warunkach zapadającego szybko zmroku. Krzyż najlepiej nr 4, jest precyzyjny. Krotność najlepiej zmienna. Strzały na większe odległości 160-180 metrów będą wymagały większego zbliżenia . Osobiście strzelam z 12 krotnym zblizeniem, łatwiej precyzyjnie przycelować.
I teraz sprawa bardzo ważna przystrzelanie broni. Musimy zdać sobie sprawę że będziemy strzelać w różnych warunkach pogodowych od wczesnej jesieni prawie do końca zimy a zatem w bardzo szerokim wachlarzu temperatur. Jak każdy myśliwy i ja zapłaciłem frycowe za nieznajomość tematu. Podczas jednej nocnej zasiadki na ambonie spudłowałem 4 lisy, strzeliłem jednego. Spudłowane lisy były strzelane na odległość 180-190 metrów. Pełnia zimy, temperatura około -25stopno. Rano sprawdzenie na strzelnicy wszystko dobrze. Wieczorem znowu pudło. Zostawiam broń na noc za oknem i rano sprawdzam na 175 metrów. Pociski trafiają 10-15cm poniżej celu. Wszystko jasne. Strzelam na sto metrów i ustawiam 9cm przewyższenia . Wieczorem i w nocy, przy podobnym mrozie bez pudła. Aby uniknąć ciągłego kręcenia lunetą warto oddać przed sezonem parę strzałów i obok stosowanego na co dzień na strzelnicy przewyższenia 0cm zaznaczyć kropelką lakieru pod pokrętłem dwie pozycje krzyża z +4,5 cm i z +9cm przewyższeniem. Pierwsze zastosujemy do polowania w normalnych warunkach pogodowych, a drugie do polowania mroźne noce.
Polując zimą pamiętajmy o tym aby nie oliwić zbyt obficie zamka , może zamarznąć bądź częściowo przymarznąć i niewypał pewny.
Skrzypiące bączki od broni czy szlufki pasa najlepiej wyciszyć owijając je sznurówką czy tasiemką. O potrzebie posiadania dobrej lornetki nie wspominam to oczywiste.
Polując z ambony , często tej samej dobrze jest wiedzieć w jakiej odległości znajdują się niektóre charakterystyczne punkty na przedpolu. Poprawna ocena odległości strzału to przepustka do celnego strzelania. W nocy przy białej stopie i braku punktów odniesienia ocena odległości może sprawić kłopot nawet doświadczonym myśliwym.
Sama ambona też musi spełniać określone wymogi aby można było z niej polować. Po pierwsze musi być wygodna. Ambony za obszerne na których można by wydać przyjęcie dla kilku osób, budowane często przez niedoświadczonych myśliwych nie nadają się do długotrwałego wyczekiwania. Jej konstrukcja musi być na tyle obszerna aby obok siebie siadło dwie osoby i na tyle zwarta aby można było siedząc samemu bez poruszania się i wychylania spokojnie obserwować przedpole. Dach czy okap nie może nam przeszkadzać w swobodnym patrzeniu przez lornetkę i zmuszać do ciągłego garbienia się. Na takiej ambonie zamiast odpoczywać możemy się nabawić urazu kręgosłupa z wypadnięciem dysku włącznie. Dolne ścianki ambony nie mogą być też za wysokie bo nie będziemy widzieli terenu w bezpośredniej bliskości ambony. Na przedniej ścianie warto zamontować półkę strzelecką na której położymy na kocu broń, lornetkę. Głębokość ambony to max.115-120 cm między ścianami , szerokość podobna. Takie wymiary pozwolą spokojnie sięgnąć po broń oprzeć się wygodnie do strzału. Półka powinna mieć szerokość około 25 cm być zamocowana około10-15 cm poniżej górnej krawędzi dolnej ścianki ambony i wypadać gdy wygodnie siedzimy na wysokości naszego mostka. Siedzisko jest mało kiedy prawidłowo posadowione. Często widzimy na obszernej ambonie położoną na środku deskę gdzie po zajęciu miejsca w każdą stroną mamy po pół metra. Z tego polować się nie da, po godzinie takiego siedzenia mamy dosyć i idziemy do domu. Siedzenie ma być przybite na wysokości około 45 cm i odsunięte od tylnej ściany minimum 20cm. Wtedy możemy się porządnie oprzeć i wygodnie czekać na rozwój sytuacji. Leżąca w zasięgu ręki broń pozwala na łatwe sięgnięcie po nią i przygotowanie się do strzału. Zaś dobudowana półka na wygodne oparcie ręki i precyzyjne mierzenie. Pod nogi warto zimą rzucić coś miękkiego aby nie zaskrzypieć butami w decydującym momencie. Wszystkie gwożdzie w ambonie dobijamy aby jak to często bywa deski nie skrzypiały przy najlżejszym ruchu . W końcu jeśli lis słyszy na 200m pisk myszy, to musimy zdawać sobie sprawę, że cisza to podstawa powodzenia.
Nasze ubranie musi spełnić tez kilka podstawowych wymogów. Oczywiście tych technicznych. O tym, że ma być ciepłe nie wspominam. Pierwsza sprawa to guziki wszystkie powinny być kryte. Jedno szczęknięcie lornetką i po lisie. Materiał nie może szeleścić, rękawy powinny być stosunkowo obszerne aby było się można wygodnie złożyć. Strzał z wygodnej ambony jest stosunkowo łatwy jeżeli oddajemy go do celu nieruchomego. Często jednak lis sznuruje zawzięcie wi ani myśli się zatrzymać, co wtedy robić. Nieocenione usługi odda nam zwykły wabik. Jeśli lis jest daleko wystarczy b. krótkie kniazienie i już mamy lisa siedzącego na sztych. Jeśli jest bliżej zatrzymamy go niezawodnie wabiąc na pisk myszy. Pamiętajmy jednak, że trzeba być już wcześniej przygotowanym do strzału bo reakcje po takim wabieniu mogą być różne. Często lis siada i dłuższą chwilę obserwuje miejsce skąd dobiegło wabienie i często zdecydowanie podąża w tym kierunku . Pamiętajmy w takich wypadkach o jednym, aby nie puścić lisa za blisko. Ci z kolegów którzy mają do dyspozycji broń kombinowana mogą sobie na to pozwolić i strzelać lisa na bliska odległość śrutem. Jednak szybko zbliżający się mikita może okazać się kłopotliwym celem. Zdarza się jednak że coś mu się nie podoba i po chwili bierze nogi za pas. Nie oznacza to wcale że uciekł. Bardzo często spokojnie nas obchodzi dookoła pod wiatr i nagle pojawia się w bezpośredniej bliskości ambony. Wtedy trzeba zachować się bezwarunkowo cicho i odpuścić lisa na otwarta przestrzeń. Pamiętajmy aby wabiąc lisa na kniazienie zająca, którego już obserwujemy nie robić tego głośno i w żadnym wypadku gdy ten jest w bezruchu. Ciche krótkie kniazienie nie pozwala mu wtedy dokładnie określić i kierunku i ewentualnego sfałszowania wabienia przez niedoświadczonego myśliwego. Przy wabieniu z ambony należy w ogóle przyjąć zasadę że pierwsze wabienie wykonujemy głośno , następne po chwili powtarzamy cicho. Tu należy wspomnieć o bardzo istotnej sprawie a mianowicie o sposobie dojścia do ambony. Nigdy nie dochodzimy do niej idąc skrajem lasu . Zawsze gdy to możliwe jak najdalej wychodzimy na przedpole i stamtąd dopiero, najlepiej prostopadle kierujemy się do ambony. W przeciwnym razie ciągnący skrajem lasu na żer lis natyka się na nasz ślad i odchodzi. Lis siedzący na sztych jest stosunkowo łatwy do strzału jednak taki strzał oddany na klatkę piersiową psuje w sposób znaczny skórę na grzbiecie. Należy wtedy strzelać na łeb. Najlepszym momentem do oddania strzału jest strzał na blat do lisa czekającego na mysz . Taki strzał powinien być oddany za łopatkę gdyż wtedy nie niszczy skóry. Tu powiedzieć należy jak lis reaguje na przyjęcie kuli. Strzał za łopatkę pełnym płaszczem, lis kwituje wyskokiem w gór i szybka ucieczką w kierunku skąd przybył. Jedyna oznaką trafienia jest wtedy postawiona na sztorc lisia kita, nieomylny znak strzału na komorę. Po takim trafieniu lis potrafi odbiec nawet do 100 metrów Lis trafiony na stawkę skacze do góry a następnie łapie kęsami za postrzał po czym szybko uchodzi. Tropiąc go po śniegu z pewnością dojdziemy do nory gdzie się schronił. Trafiony na miękkie zaznacza strzał, często chwilę leży po czym podnosi się i stara się odejść. Jeśli postrzał jest poważny np. na wątrobę pozostawiony w spokoju zalega po kilkudziesięciu metrach i tak go często znajdujemy. Chybiony często odbiega, ale po pewnym czasie siada i spogląda na ambonę, jest to często dogodny moment do poprawki. Zdołowany , wyskakuje jak na sprężynie do góry i ucieka. Często przy nęcisku lub podczas cieczki zdarza nam się dojście stosunkowo szybko do strzału. Jeśli lis padł w ogniu nie schodzimy i nie podnosimy go bowiem szczęście lubi chodzić parami spokojnie czekamy dalej z tym jedna że następnego lisa trzeba strzelać wcześniej gdyż w wypadku zwietrzenia martwego towarzysza ucieka momentalnie. Kiedyś przed laty zdarzyło mi się specyficzne polowanie. Byłem w gościach u mojego kolegi zapalonego hodowcy srebrnych lisów. Rozbudowywał swoja fermę i miał na niej obok pięknego stada srebrniaków kilka samic lisa rudego skąd i w jakim celu tego nie pamiętam. Dość że podsunął mi myśl aby zwabić lisy zapachem moczu grzejących się samic. Było to akurat w końcu stycznia więc od pomysłu do wykonania minął dzień. Pod klatki z samicami zostały wysypane grubo trociny i po dwóch dniach, kiedy były suto zroszone moczem zebrane do worka. Cuchnęło to wszystko niesamowicie ale zostało zawiezione w łowisko . Worek został przywiązany na sznurku do gazika i została nim zrobiona włóczka w kształcie ósemki . Na skrzyżowaniu obu połówek znajdowała się sterta słomy a cała ósemka włóczki miała około 7-8km. Było to późnym popołudniem. Gazik został schowany za stertę a ja zacząłem urządzać stanowisko strzeleckie za dwoma balotami. Worek leżał na przecięciu się tras około czterdziestu metrów od sterty. Pierwszy lisi kawaler pociągnął tak szybko, że ledwo zdążyłem przygotować broń do strzału bo była jeszcze w pokrowcu, strzelałem z czeskiego foksa kal. 22 Hornet. Trochę się pośpieszyłem i strzeliłem pierwszego lisa za daleko padł wprawdzie w ogniu ale jakieś 20 metrów przed workiem za małym krzakiem. To co się póżniej działo przerosło moje najśmielsze oczekiwania, do nocy strzeliłem siedem lisów i trzy spudłowałem. Miałem ze sobą tylko 10 naboi w dwóch magazynkach bo może byłoby lepiej. Pudła były głównie dlatego, że strzelałem lisy coraz dalej , nie chcąc ich dopuścić ciągnących po włóczce lisów do wcześniej strzelonych gdyż te które zwietrzyły śmierć swoich pobratymców momentalnie uciekały. Nawet idąc po niewątpliwie atrakcyjnym dla nich śladzie zachowały samozachowawczy instynkt i uciekały natychmiast.
Polując na lisy z podchodu warto jest zabrać ze sobą dobrą podpórkę. Często dochodzimy do strzału a oprzeć się nie ma o co. Dobry trójnóg jest dużą pomocą. Biały maskujący zimą kombinezon może być bardzo przydatny. Pamiętać należy o zachowaniu bezpieczeństwa. Wprawdzie strzał kula do lisa to nie to samo co do stosunkowo wysokiego jelenia czy choćby sarny ale ostrożności nigdy za dużo.


2009-02-28 13:38:49
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898785
powered by A-NET bielsko