Moje publikacje, Strzelectwo, Szkolenie strzeleckie w kole., Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Szkolenie strzeleckie w kole.

 

Temat ten z pozoru wydaje się tematem mało ważnym. Bo cóż szczególnego może być w szkoleniu strzeleckim w kole łowieckim. Przepis zobowiązujący myśliwego do corocznego przystrzelania broni sprowadza się często do odbębnienia obowiązkowego strzelania, polegającego na oddaniu trzech strzałów ze stołu strzelniczego do tarczy, i do widzenia –można polować. Ktoś zapyta i co więcej trzeba? Faktycznie , przecież broń sprawdzona , strzelec udowodnił że trafia a zatem wszystko ok. Ale z drugiej strony można postawić pytanie czy nie można zrobić tego trochę inaczej?, lepiej byłoby przecież, aby takie spotkanie, o ile już jest organizowane przyniosło dodatkowe korzyści jego uczestnikom w postaci dodatkowych informacji o broni sposobie strzelania itp. Z kolei jeśli nasi koledzy z koła zaczną lepiej strzelać przełoży się to w wymierny sposób na klasę zwierzyny, wysokość pozyskania i bezpieczeństwo polowania.
Jak zatem zorganizować takie szklenie aby nie zanudzić jego uczestników i mieć poczucie dobrze zorganizowanego spotkania.
Sposobów każdy z nas z pewnością znalazłby kilka, ale we wszystkich przewinie się jako temat zasadniczy temat - kto będzie szkolił?. Instruktor rzecz jasna, ale taki który ma wystarczający zasób wiadomości , który strzela aktywnie , jest w temacie i wie o co chodzi. I o taka osobę powinien zarząd koła się postarać. To się naprawdę opłaca bo korzysta na tym wielu myśliwych .
Podczas takiego szkolenia każdy z jego uczestników powinien uzyskać od instruktora informacje o tym czy jego broń jest należycie dopasowana do sylwetki właściciela. Co należałoby poprawić i w jaki sposób?. Wiele poprawek takich jak chociażby przedłużenie za krótkiej kolby, można zrobić samemu poprzez dodanie pod stopkę warstwy korka.
Czasami trzeba cofnąć trochę do tyłu chwyt aby kabłąk nie bił po palcu i nie kaleczył go jak to często bywa. Długość chwytu broni to równie ważny wymiar. Chwyt powinien być tak dopasowany, aby ręka pewnie obejmując szyjkę znalazła oparcie na nosku kolby. Palec wskazujący powinien ściągać spust opuszką, nie zgięciem stawu. Jeśli mamy długą dłoń i palec sięga nam dalej, czasami aż na kabłąk musimy cofnąć nosek kolby do tyłu spiłowując go pilnikiem, czyli po prostu przedłużyć szyjkę kolby. Niestety czasami nie obejdzie się bez wizyty u rusznikarza, ale najważniejsze abyśmy wiedzieli co mamy do poprawienia. Złe dopasowanie osady to przyczyna większości pudeł a w wielu wypadkach potrzeba dosłownie kilku minut aby zniwelować błędy. Własnoręcznie wykonane pod okiem instruktora poprawki maja tą dodatkową zaletę, że mogą być natychmiast sprawdzone na strzelnicy bez konieczności wykańczania kolby na błysk o ile używaliśmy pilnika którego z kolei wcale nie trzeba się bać jeśli wiemy co chcemy poprawić.Dopasowując samemu kolbę stosujmy zawsze zasadę – powoli. Lepiej dziesięć razy przymierzyć niż raz zepsuć. Kilka uwag jak brać się za poprawianie naszego drewna. Na strzelnicy pasujemy wszystko na surowo , wykańczamy powoli i dokładnie w domu. Najpierw zbieramy nadmiar drewna pilnikiem grubszym, potem cieńszym a na koniec wygładzamy papierem ściernym o kilku gradacjach. Po każdym czyszczeniu papierem ściernym moczymy rękę w wodzie i zwilżamy czyszczoną powierzchnię. Czekamy aż powierzchnia wyschnie i dopiero zaczynamy jej szlifowanie papierem drobniejszym. Ten zabieg powoduje, że mikroskopijne włoski, jakie tworzą się przy polerowaniu pod wpływem wody podnoszą się i po wyschnięciu są zbierane przez kolejne szlifowanie. Pasowanie kolby zwłaszcza dopasowywanie zgięcia osady i awantażu róbcie stopniowo. Każdą zmianę należy wypróbować na strzelnicy. Po skończeniu obróbki trzeba zatrzeć powierzchnie olejem wcierając go ręką lub położyć politurę. Jeśli jesteśmy pewni, że wszystko jest ok. możemy oddać kolbę do wykończenia rusznikarzowi.
Obserwując myśliwych na strzelnicy widzimy często niczym nie dające się wytłumaczyć deformacje postawy strzeleckiej –zwłaszcza przy śrucie, to też jest zadanie dla instruktora aby podpowiedział jak stać , ile zakładać i jak powinno wyglądać prawidłowe złożenie się. Często w takich przypadkach w trakcie dyskusji wychodzi, że byli wcześniej jacyś nauczyciela ale co i dlaczego nie potrafili wytłumaczyć. Często te kilka uwag, powoduje, że myśliwy zaczyna trafiać a strzelanie zaczyna mu przynosić satysfakcję.
Planując strzelania na konkurencjach śrutowych warto zrezygnować z części rzutków ze względu na znaczny stopień trudności w ich strzelaniu. Dużo lepsze efekty da strzelenie ze stanowisk osi myśliwskiej rzutków prostych bądź ograniczonych ruchem maszyny tylko w poziomie niż usiłowanie przeprowadzenia strzelania całej konkurencji.
Podobnie ma się na kręgu myśliwskim, gdzie myśliwym którzy nie strzelają tej konkurencji każemy strzelać pełen garnitur rzutków w tym 4 dublety. Nie ma sensu. Wystarczy strzelić rzutki pojedyncze ze stanowisk 1,2,4,6,7. Oczywiście, zawsze w kole znajdą się doskonale strzelające osoby i te mogą sobie strzelić całą konkurencje, ale nie zniechęcajmy zbyt wysokimi wymogami reszty myśliwych.
Przy broni kulowej należy sprawdzić poprawność montażu, odległość posadowienia lunety od oka i w końcu właściwie przystrzelać broń. Nie powinno zabraknąć na takim szkoleniu strzelania z podpórką lub strzelania ze słupa. Tutaj też kilka trafnych uwag może pomóc. Zrywanie strzałów , zamykanie oczu, to te elementarne błędy które instruktor powinien wyłapać . Oczywiste jest że nikt nikogo nie nauczy strzelać w przeciągu kilku godzin ale podczas takiego szkolenia dobry instruktor podsunąć może dużo wartościowych wskazówek.
Przystrzeliwanie broni , musi być wykonane –przynajmniej w końcowej fazie - przez jej właściciela. Cóż z tego, że broń bije dobrze, ale przystrzeliwał i trafiał z niej kolega, bądż instruktor, a nie właściciel broni. Instruktor może tylko pomóc w przystrzelaniu ale nie wykonywać strzelania przez myśliwego. Złe rady przyswajane sobie podczas polowania od osób nie znających się na rzeczy wnoszą bardzo dużo zła i to właśnie szkolenie jest tym momentem gdzie warto je zweryfikować.
Zabezpieczmy wcześniej metryki strzelań i przybory do pisania jeśli chodzi o sekretariat. Na kulę przygotujmy odpowiednią ilość tarcz do przystrzeliwania i zaklejki. aby nie marnować póżniej cennego czasu. Tu pole do popisu maja stażyści którzy powinni obowiązkowo uczestniczyć na takim szkoleniu. Rzeczy o których mówimy to rzeczy niby oczywiste ale jakże często psujące całość , warto więc się troszkę do tego przyłożyć aby nie było wpadek.
Szkolenie na strzelnicy jest idealnym miejscem gdzie jest czas aby zwrócić uwagę na bezpieczeństwo w posługiwaniu się bronią. Tego nigdy za dużo. Ileż razy okazuje się ze nasz kolega wyciąga z pokrowca załadowany sztucer, że obraca się na stanowisku z załadowana bronią . Często w takich wypadkach pobłażamy takim sprawom , błąd , błąd, błąd. Na polowaniu będzie za póżno. Po to się spotykamy aby wyłapywać te wszystkie nieprawidłowości.
Jeśli już wybieramy się całym kołem na strzelnice to nie traktujmy tego jako zło konieczne.
Postarajmy się o to aby towarzyszyli nam nasi bliscy i aby oprócz szkolenia którym poddani zostaną członkowie koła, nie zabrakło „szkolenia „ dla naszych rodzin. Strzelanie na sąsiedniej osi dla z broni małokalibrowei czy nawet z wiatrówki może przynieść wiele uciechy i być elementem np. zawodów rodzinnych gdzie liczy się i wynik taty uzyskany do sylwetki rogacza i wynik żony i dziecka uzyskany z wiatrówki. Drobne nagrody czy dyplomy dla naszych milusińskich nie muszą kosztować wiele a mogą być prawdziwą frajdą dla tych dla których strzelba stanowi jeszcze zakazany a jakże pożądany owoc Takie imprezy łączą i integrują a szkolenie połączone z piknikiem i myśliwskim bigosem na strzelnicy zawsze jest mile wspominane – warto o tym pamiętać.
 

2009-03-07 11:59:29
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898721
powered by A-NET bielsko