Moje publikacje, Strzelectwo, Strzeleckie problemy, Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Strzeleckie problemy

Bardzo często przychodzi pytanie, co zrobić gdy dobrze szło i się zepsuło. Trudno na odległość próbować tłumaczyć jak należy wybrnąć z kryzysu nie widząc jak wyglądają kłopoty i udawać wszechwiedzącego guru. Stąd próba wskazania kierunków postępowania które mogą być zbyt powierzchowne. Myślę jednak, że może warto o niektórych przyczynach sobie powiedzieć.
Oprócz umiejętności strzelania która to umiejętność decyduje w sposób zasadniczy o odniesieniu sukcesu, trzeba z czasem nauczyć się sztuki rozgrywania poszczególnych konkurencji na własną korzyść. Jest to sztuka niewymierna nabywana przez cały czas obcowania ze strzelbą a zatem trudna. Frycowe jakie zapłacimy przez ten okres jest sprawa zupełnie naturalną i nie powinno nikogo dziwić. może tylko niewtajemniczonych. Ręczna robota jaką jest strzelanie wymaga od nas z jednej strony automatyki ruchu ale cały czas kontrolowanego, sterowanego a co najistotniejsze opanowanego. problemy jakie rodzą się najczęściej podczas zawodów są związane z chęcią super kontroli tego, czego nauczyliśmy się do tej pory. Wynika to z emocji sportowych, chęci pokazania się i udowodnienia swoich możliwości.
Nasze potknięcia, zakładając, że strzelamy na przyzwoitym poziomie mogą mieć dwa podłoża: fizyczne lub psychiczne.
Pierwsze to dyspozycyjność w danym dniu na którą ma wpływ wcześniejszy cykl treningowy .Nie chodzi tu o chwilowe zmęczenie a o okres który poprzedzał nasze występy. Trenując na strzelnicy musimy sobie przyjąć określony schemat treningowy. W strzelectwie, jakie uprawia większość naszych kolegów /1,2 razy na tydzień/ będzie to schemat zachowawczy nie związany z utrzymywaniem wysokiej wyczynowej kondycji Liczyć się będzie tu powtarzalność treningu. Widać to szczególnie wyrażnie gdy podczas prowadzonych przeze mnie obozów strzeleckich na czwarty dzień załamują się uzyskiwane wyniki zwłaszcza u strzelców zaawansowanych, którzy po trzech dniach intensywnego strzelania odczuwają zmęczenie. Wyniki te wracają do normy na piąty, szósty dzień.
W strzelaniach wyczynowych trening będzie bardziej wyczerpujący, z takim wyliczeniem aby zaowocował po krótkim okresie odpoczynku. Dlatego na przykład podstawowym błędem jest wyłanianie kadry okręgu na pięć minut przed mistrzostwami a następnie młócenie rzutków aż do bólu do samych zawodów. Zespół powinien być wyłoniony dużo wcześniej a treningi powinny być tak prowadzone aby koncentrowały się nie na wysiłku a na technicznej stronie problemu. Dzień poprzedzający strzelanie nie powinien odbiegać znacząco od rytmu dni w jakich żyjemy. Bardziej może zaszkodzić zbyt duży wypoczynek niż fizyczne zmęczenie. Nie mówimy tu oczywiście o jakimś super wysiłku który zwala nas z nóg i na drugi dzień chodzimy sztywni, ale o normalnej dziennej dawce ruchu i pracy. Warto zwrócić uwagę. na jeden istotny szczegół, że większość treningów odbywamy po południu a zawody strzelamy przed południem czyli w innej strefie naszej aktywności dobowej. Dla wielu osób jest to istotny czynnik mający ujemny lub dodatni wpływ na wyniki.
Istotna przeszkodą są wszelkie stany chorobowe gdzie zupełnie inaczej reagujemy, mamy osłabiony refleks ale to już są skrajnie niekorzystne warunki.
Większość naszych niepowodzeń ma jednak podłoże psychiczne. Sytuacja w domu, pracy i wynikające z tych sytuacji problemy są niejako automatycznie przekładane na osiągane wyniki. Stres jest głównym wrogiem sukcesu strzeleckiego. Zatem umiejętność wyciszenia się podczas strzelania jest ze wszech miar pożądana. Nie jest to łatwe zwłaszcza gdy nagle uświadamiamy sobie, że jesteśmy np. blisko wygranej. W większości przypadków kłopoty zaczynają się od razu. Usztywnienie, chęć dokładnego domierzania a więc zwolnienie ruchów, brak dynamiki i kolejka pudeł otwarta. Najlepiej powiedzieć, że im trudniejsza sytuacja tym powinniśmy być bardziej wyluzowani. Trzeba się tego nauczyć. Musimy sobie uświadomić i przekonać siebie wewnętrznie , że przecież umiemy to robić , że robiliśmy to wiele razy i teraz też to zrobimy dobrze. Jesteśmy jednak "zamknięci " w swojej grupie która akurat strzela, seria musi się zakończyć i na pomoc z zewnątrz nie ma co liczyć , musimy sobie poradzić z tym sami. Wielokrotnie na treningach zacinamy się na jakimś rzutku i nie potrafimy sobie z nim poradzić. Sięgnijmy wtedy po naboje trasery - amunicje smugowa która zostawia świetlisty ślad i zaraz będziemy mieli odpowiedź co robiliśmy żle. Jeśli mamy jakieś problemy to spróbujmy zmienić coś w naszych treningach. Zmieńmy kolejność strzelanych rzutków, stanowisk, spróbujmy strzelić rzutki ze stanowisk umownych - jednym słowem stwórzmy taką różnorodność sytuacji aby rzutki których nie umiemy strzelać i których się boimy były podobne do rzutów które już opanowalimy. Trening nie musi wcale być nudny i monotonny głównie powinien nas uczyć prawidłowej i natychmiastowej oceny sytuacji. Jeśli mamy kłopoty na podchodzie strzelmy kolejkę z pomocnikiem który będzie nam ładował broń, ale w taki sposób, że co któryś strzał otrzymamy do ręki - nie wiedząc o tym broń nie załadowaną . Uwaga na bezpieczeństwo! Ciągnąc wtedy lufami za rzutkiem i ściągając spust zobaczymy bardzo wyrażnie w którym miejscu znajdowała się muszka naszej strzelby. To samo na dziku. Najpierw trening do stojącej makiety a potem przebiegi z tym , że kolega podaje nam broń raz załadowaną a raz nie. Przekonacie się ile błędów wychwycicie gdy zamiast oczekiwanego strzału lufa poleci Wam w dół zerwana zbyt gwałtownym pociągnięciem spustu.
Bardzo często zaczynamy podczas strzelania wdrażać wcześniej obmyślone teorie. Błąd i to drogo kosztujący. Podczas strzelania luz i pełna izolacja od otoczenia. Żadnych inowacji.
Posiłki podczas strzelań. Kawa to zdecydowany wróg wyniku. Od jej wypicia nie przybędzie Wam szybkości. Jeśli pić to herbatę. A w ogóle płynów jak najmniej szczególnie przed kulą. Wzrost ciśnienia krwi zaraz przełoży się na wyniki. Śrut lepiej strzelać głodno ale szybko. Nie liczcie wyników i nie przeżywajcie tablicy. To zrobią za Was sędziowie.
Przykłady i mądrości można by powielać bez końca ale nic nie zastąpi zdrowej logicznej oceny sytuacji i wyciągniętych prawidłowo wniosków. Spudłowałem trudno , to już historia ale powinienem wiedzieć dlaczego spudłowałem i próbować nie popełnić już tego błędu. Nie zawsze się to udaje ale trzeba się starać i ruszać głową bo tam zaczynają się strzeleckie problemy. A więc życzę celnych strzałów i zero problemów.

 


2009-03-06 09:58:05
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898695
powered by A-NET bielsko