Moje publikacje, Strzelectwo, Skeet po myśliwsku, Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Skeet po myśliwsku

Zanim przystąpimy do zapowiedzianego omawiania błędów jakie najczęściej popełniamy przy strzelaniu konkurencji śrutowych takich jak krąg i oś warto choćby pobieżnie zapoznać się z historią ich powstania . Zacznijmy od kręgu myśliwskiego a właściwie od jego pierwowzoru skeetu.
Konkurencja ta powstała około 1920 roku. Rozwój popularnej już wówczas konkurencji trap zaczął stawiać użytkownikom strzelnic coraz większe wymagania w momencie kiedy zaczęto na nim prowadzić rywalizację sportową. Większe doloty rzutków, stanowiska cofnięto na 15 metrów od maszyn, rzutki szybsze, broń o wydłużonych lufach i pełnych czokach, wzmocnionych zamkach -rywalizacja ta wymusiła stosowanie coraz lepszej broni. Na strzelnicę wkroczył profesjonalizm. Zrodziła się więc potrzeba strzelania takiej konkurencji którą można by strzelać z broni myśliwskiej. Odpowiedź przyszła szybko. Pan C.E.Davies ze stanu Massachusetts zapalony strzelec wpadł na pomysł ustawienia wysokiej budki tak aby wyrzucany z niej rzutek imitował przelot ptaka. Z drugiej strony staneła budka mała. Obie budki połączył niepełny półokrąg o promieniu 19,20 metra na którym umieszczono 7 stanowisk i narodził się ........... . No właśnie, konkurencja nie miała nazwy pomimo, że zaczęła momentalnie zdobywać rzesze zwolenników. Jedno ze znanych amerykańskich czasopism strzeleckich ogłosiło konkurs na nazwę tej konkurencji i ustaliło dla zwycięzcy nagrodę w wysokości 100 dolarów. Posypały się propozycje. Jury składające się głównie z mężczyzn musiało być zaskoczone gdy okazało się że zwycięzcą konkursu została kobieta. Pani Gertruda Harlbutt z Montany zaproponowała nazwę krótką, ciekawie brzmiącą - skeet ze skandynawska strzelanie. I pomyśleć ile zawdzięczamy tej kobiecie.
Konkurencja ta - dziś dyscyplina olimpijska zaczęła również przechodzić podobnie jak trap swoje metamoefozy. Doszło ósme stanowisko, zwiększono dolot rzutków, wprowadzono jeden strzał do pojedyńczego rzutka, zaostrzono regulamin. Do skeetu zawitał profesjonalizm. Strzelectwo myśliwskie tego nie potrzebowało i nie przyjęło wielu rzeczy. Zmniejszono ilość strzelanych rzutków, dopuszczono możliwość oddawania dwóch strzałów do rzutka, wprowadzono łagodniejsze przepisy. Problematyczna jest tylko zasadność wprowadzenia nazwy - krą myśliwski. Przecież w sumie jest to tylko nieznaczna modyfikacja sportowego skeetu, przy pozostawieniu pełnych jego wymiarów. Jakie więc było uzasadnienie wprowadzenia tej nazwy, chyba tylko takie aby zaznaczyć że jest to coś innego. Czy nie prościej by było mówić myśliwski skeet, tak nazywa się jego odmiany myśliwskie na całym świecie. No ale nie zawsze zmiany zwłaszcza w naszym strzelectwie myśliwskim mają swoje racjonalne uzasadnienie.
Pora skoncentrować się na zasadniczym temacie naszego spotkania, na błędach jakie najczęściej wszyscy popełniamy strzelając tą konkurencję. Poprzednie nasze spotkanie narzuciło nam pewien porządek błędów i myślę, że najlepiej będzie nam je omawiać nie burząc tego porządku i przechodząc od jednego do drugiego błędu w trakcie naszej dyskusji.
Żelazną zasadą skeetu jest: dogonienie, przegonienie , strzał. Z jaką prędkością to wykonujemy i z jaką precyzją zależy od naszych umiejętności. Nie jest sztuką strzelić raz 20 a raz 14 pkt. Sztuką jest utrzymywać wynik na poziomie 19-20 pkt. przez cały czas. To właśnie wyeliminowanie błędów o których zaraz sobie powiemy decyduje o stabilizacji naszych wyników.
Strzał rękami należy do najczęstszych błędów i spowodowany jest brakiem pracy tułowia i nóg. Strzelającego zadawala fakt trafiania rzutka i nie zdaje on sobie sprawy że trafienie powinno być wynikiem prawidłowego technicznie wykonania składu a nie wynikiem wyuczonego strzału na zastawkę. Załóżmy że stoimy na stanowisku nr.4 i mamy za zadanie strzelenie rzutka z dużej budki. Do oddania dwóch strzałów przeznaczamy pole od znacznika w prawo i tak też się ustawiamy. Przyjmujemy, że rzutek zostanie trafiony 1 metr za znacznikiem. W tym miejscu układamy muszkę broni - akcentujemy miejsce trafienia. Następnie nie zmieniając przyjętej pozycji przekręcamy ją w stronę dużej budki. Tułów pozostaje nieruchomy, pracują tylko lekko ugięte nogi, stopy rozstawione równomiernie jak do przysiadu, oś lewej stopy wskazuje kierunek oddania strzału. Ten skręt tułowia obojętnie czy w lewo czy w prawo i obojętnie na jakim stanowisku jest swoistego rodzaju naciągnięciem naszej mięśniowej sprężyny. Muszka w tym ruchu przesuwa się zawsze po torze jaki za chwilę zakreśli wyrzucony rzutek. Ruch ten powinien być płynny i w miarę dokładny. Jeśli to będzie np. stanowisko nr.5 i będziemy strzelać rzutek z małej budki to muszka zjedzie nam od środka gdzie zaakcentujemy miejsce trafienia po lekkim skosie w dół. Po komendzie lufy cofną się do zaakcentowanego wcześniej miejsca trafienia rzutka - sprężyna zostanie zwolniona. Zjeżdżając lufami w dół obniżamy nieznacznie swoją pozycję ale tułów nie zmienia swojego położenia, pracują tylko nogi. Muszą być odpowiednio rozstawione i równomiernie obciążone. Przenoszenie ciężaru raz na nogę lewą raz na prawą jest karygodnym błędem, obojętnie czy strzelamy rzutka pojedynczego czy dublet. Aby wpoić sobie zasadę płynnego przeciągania rzutka należy po jego trafieniu dalej płynnie poprowadzić lufy po jego torze. Lufy przy najeżdzie w stronę budki nie mogą być - szczególnie ze stanowisk 2 i 6 przy rzutkach odchodzących trzymane zbyt blisko budki. Przyjmując że oba rzutki powinny być trafione w okolicy znacznika lufy powinny być zatrzymane po naciągnięciu sprężyny na połowie odległości pomiędzy znacznikiem a budką. W stronę budki patrzą tylko oczy, głowa powinna pozostać nieruchoma , nie burzymy raz wypracowanej sylwetki. Ruch głowy powinien być na stanowisku 2 i 6 naprawdę minimalny/ do rzutek odchodzących/. Prawidłowa praca nóg to długie dochodzenie do wprawy. Można to obrazowo przyrównać do sytuacji gdybyśmy strzelali siedząc na obrotowym fotelu. Nogi po zaakcentowaniu miejsca trafienia przepychają nas w kierunku budki = naciągamy sprężynę- tułów nieruchomy. Chcąc strzelić musielibyśmy się odepchnąć nogami - zwolnić sprężynę, Środek ciężkości cały czas na środku osi obrotu. Spróbujcie zaaranżować taką sytuację a wszystko stanie się jasne. Popatrzcie też jak ułoży się muszka przy długim i krótkim chwycie lewą ręką i jaką opisze drogę na ścianie. Długi chwyt powoduje zjeżdżanie lufami w dół i ogranicza swobodę ruchu. W wykonywaniu składu uczestniczy głównie prawa ręka która dżwiga kolbę = ślizgając ją po kamizelcce /nie wyjmuje spod pachy/ i przyciska do ramienia. W tym momencie lewa ręka, jeżeli jest odpowiednio wysoko ułożona pełni tylko rolę podtrzymującą a nadgarstek jest osią obrotu. Palce lewej ręki układamy zawsze w ten sposób aby przynajmniej jeden palec /wskazujący/ był ułożony od dołu czółenka. Jeśli będziemy trzymali czółenko pełnym chwytem, cztery palce z prawej strony i kciuk z lewej stracimy swobodę ruchu garstka. Końcowym elementem składu jest położenie policzka na kolbie. Jeżeli przekrzywiamy głowę , jeżeli coś nam nie wychodzi, jeśli widzimy muszkę przy szybkim składzie z boku szyny to znak że kolba jest nie dopasowana i trzeba to poprawić. Przed składem lufy powinny być na takiej wysokości aby po jego wykonaniu patrzyły na tor lotu rzutka. Jeśli są pod lub nad torem jest żle. Doganiamy bowiem rzutek nie po jego torze. Tory rzutka i luf przetną się w którymś momencie zamiast się pokrywać, co z góry skazuje strzał na niepowodzenie ratowane w najlepszej sytuacji poprawką. Jak ułożyc sobie trening na skeecie i jak kolejno przechodzić przez jego stanowiska o tym na naszym następnym spotkaniu. Życzę celnych strzałów.

Andrzej Szeremet


2009-02-28 19:06:09
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898730
powered by A-NET bielsko