Moje publikacje, Strzelectwo, Przed sezonem I, Andrzej Szeremet - strzelectwo myśliwskie, szkolenia, obozy strzeleckie, strzelania weekendowe, filmy instruktażowe, książki, polowanie, łowiectwo - www.szeremet.pl

Przed sezonem I

 Zanim zacznie się strzelecki sezon

Zaczynający się sezon strzelecki niesie ze sobą dla każdego aktywnie strzelającego myśliwego oprócz emocji związanych ze startami w zawodach wiele niepewności. Dla indywidualności naszej czołówki strzeleckiej będzie to pytanie czy absolutny wynik 100/100pkt stanie się ich udziałem. Dla wielu w planach strzeleckich na ten rok znajdzie się próba zdobycia kolejnego,,Wawrzynu", wielu chciałoby poprawić swoje zeszłoroczne wyniki a Ci, którzy zaczynają strzelać chcieliby po prostu dorównać lepszym od siebie.
Wyniki są niejako wypadkowych umiejętności i dyspozycyjności strzelającego w danym dniu.Można powiedzieć, że są to dwa główne uwarunkowania uzyskania wysokiego wyniku. Dwa główne to nie znaczy jedyne. Na uzyskany wynik mają bardzo znaczący wpływ też takie czynniki jak układ konkurencji w danym dniu, skład strzelającej grupy, jakości posiadanej przez nas broni, czy wreszcie to, czego przeważnie nam brakuje - odrobina szczęścia. Ono także może mieć swój wpływ na nasz wynik. Bo czyż można nie mówić o jego braku, gdy podczas całego słonecznego dnia przylało deszczem i powiało akurat wtedy, kiedy strzelaliśmy krąg. Ale tak to już jest. W całej gamie czynników decydujących o naszym sukcesie jest jednak sporo takich, na które mamy zasadniczy wpływ i które możemy zmienić na naszą korzyść. Mogą to być takie czynniki jak dobrze dopasowana broń, prawidłowo skompletowane wyposażenie, czy sama taktyka rozgrywania poszczególnych konkurencji a w niej choćby taka,,drobnostka" jak spożywanie posiłków i picie pospolitych napojów takich jak kawa czy herbata. Wielu z Was być może uśmiechnie się w tym momencie, ale myślę, że po przemyśleniu niektórych moich wywodów przyznacie mi racje. Chodzi o to, aby te - nazwijmy to minusy - które wpływają negatywnie na nasz wynik były jak najmniejsze i abyśmy umieli się ich pozbyć. Często dochodzimy do tego sami, często jakaś życzliwa dusza podpowie nam to i owo, ale przeważnie długo, o wiele za długo borykamy się z problemami nie zdając sobie z tego sprawy. A czas leci, zawody mijają a my ciągle mamy świadomość, że coś jest nie tak, ale nie umiemy znaleźć na to rady. Inną sprawą jest fakt, że bardzo często nasi koledzy nie mają zamiaru nam pomóc choćby w obawie, że wyrośnie im nowy konkurent. Zajmijmy się na początek sprawą dopasowania naszej broni, z której już strzelamy i której nie zamierzamy się pozbywać. Zacznijmy od osady broni. Co do długości osady, awantażu itd. nie będę się rozpisywał, bo jest to temat na ogół znany. Chcę poruszyć jako pierwszą sprawę chwytu kolby, na który często nie zwracamy uwagi, a którego poprawność wykonania może mieć wpływ na uzyskiwane przez nas wyniki. Każdy chwyt cechują takie wymiary jak długość chwytu, grubość szyjki kolby i jej kąt załamania. Wymiary chwytu są uwarunkowane wielkością naszej dłoni i długością palców. Przy prawidłowej długości chwytu palec wskazujący opiera się o spust opuszką palca pozostając naturalnie zgięty. Przy krótkim chwycie palec przed wybraniem spustu jest albo nienaturalnie zgięty albo jest wybierany zagięciem palca. Takie położenie palca jest często powodem zerwanych strzałów i notorycznych pudeł przy poprawkach zwłaszcza wtedy, gdy mamy strzelbę dwuspustową i drugi spust jest jeszcze bliżej. Przy strzelbach dwu spustowych długość chwytu jest swoistego rodzaju wypośrodkowaniem odległości pomiędzy pierwszym a drugim spustem, czego nie ma przy strzelbach jedno spustowych. Wyjmijcie swoją broń z szafy i spróbujcie czy Wasz chwyt ma dobrą długość. Osobiście o znaczeniu dobrego chwytu przekonałem się w następujący sposób i muszę powiedzieć, że ze swoich doświadczeń strzeleckich, a uzbierało się ich sporo przez trzydzieści lat, zdarzenie to udowodniło, że diabeł tkwi w szczegółach.
Było to dawno, bardzo dawno temu, kiedy rosyjski bok z wymiennymi lufami uchodził za rarytas, a amunicja dostępna była tylko jednej firmy. Stałem się właścicielem takiej strzelby i aczkolwiek poprawiłem wyniki ciągle coś było nie tak. Podczas zawodów rozgrywanych we Wrocławiu, o ile dobrze pamiętam strzelało się sam śrut ,, w podwójnej dawce", spotkałem swojego serdecznego przyjaciela, utytułowanego zawodnika i trenera WKS Śląsk strzelającego konkurencję trap - Grzegorza Strouhala. W temacie strzelectwa śrutowego ma on ogromne doświadczenie, co udowodnił momentalnie. Obejrzał mnie w akcji, moją strzelbę, nową osadę, którą sobie zafundowałem gdyż oryginał nie nadawał się do niczego i kazał się mi parę razy złożyć. Staliśmy akurat obok jego samochodu, ktoś mnie odwołał na moment i gdy wróciłem i spojrzałem na strzelbę myślałem, że serce mi pęknie. Po nowo naciętej kratce, zdzierając piękną politurę posuwał się potężny raszpel, a sprawca tego wydawał się być bardzo zadowolony ze swojego dzieła. Moja reakcja na powyższe działanie widocznie nie była zbyt salonowa i uraziła go gdyż spojrzał na mnie i zadał jedno retoryczne pytanie..mam ci pomóc czy nie? Pomógł. W ciągu pół godziny chwyt mojej broni został gruntownie przerobiony, przez co ręka zdecydowanie cofnęła się do tyłu zapewniając lepszy, swobodniejszy chwyt broni. Efekt był taki, że nie puściłem żadnego dubletu, a sporych rozmiarów kryształ, który ku utrapieniu żony zagraca do dziś półkę kredensu jest wymownym świadectwem skutecznej, fachowej, koleżeńskiej pomocy. Prowizorki zawsze służą najdłużej, tak było i tym razem. Strzelałem z tej osady wiele lat z całkiem niezłym skutkiem nie pozwalając nic w niej poprawiać. Być może było to zbyt długie nawiązanie do tematu, ale myślę, że zostanie to potraktowane przez czytających z wyrozumiałością. Wracamy do naszego,, chwytu."
W zależności od budowy broni mamy do wyboru dwie możliwości usunięcia wady zbyt krótkiego chwytu. Pierwsza z nich najprostsza, zależna od konstrukcji spustu to przesunięcie go do przodu. Większość produkowanych obecnie strzelb jednospustowych ma taką konstrukcję. Po odblokowaniu spustu przesuwamy go do przodu na odpowiednią odległość. Gdy to nie wystarcza i nasz chwyt jest krótszy niż na zdjęciu /fot. nr1/ pozostaje nam druga możliwość cofnięcia chwytu przez jego wybranie pilnikiem od spodu i cofnięcie od góry noska kolby. Cofnięcie noska kolby powoduje łatwiejsze objęcie szyjki kolby kciukiem i wyprostowania przygiętego często za bardzo nadgarstka. Opisane przeróbki powinien wykonać dobry rusznikarz. Idealnym rozwiązaniem jest zrobienie małego bocznego wybrzuszenia na szyjce kolby /fot. 2/. Zapobiegnie to nam zjeżdżaniu dłoni w kierunku luf, co jest szczególnie uciążliwe, gdy szyjka kolby nie trzyma grubości tzn. jest cieńsza przy baskili a grubsza przy nosku kolby. Na takiej osadzie dłoń przy niezbyt mocnym uchwyceniu zjeżdża do przodu i przy krótkim chwycie palec środkowy jest boleśnie kaleczony przez kabłąk broni często aż do krwi. Dodatkowym utrudnieniem staje się to, że drugi spust znajduje się wtedy o wiele za blisko i sprawne przełożenie palca jest niemożliwe i prowadzi do ustawicznych pudeł. Wybrzuszenie na kolbie można najspokojniej dokleić w wypadku, gdy nie mamy zapasu grubości na szyjce kolby.
Chwyt za długi ma również swoje wady i bywa przy strzelbach jednospustowych powodem zbyt słabego odpuszczenia spustu po pierwszym strzale a tym samym powoduje niemożność oddania drugiego strzału. Grubość chwytu powinna być tak dobrana, aby palce kciuk i środkowy były ze sobą w kontakcie po pełnym uchwyceniu szyjki kolby i zachodziły na siebie około 1cm. Przy składzie i zmianie położenia broni w zależności od kąta zgięcia szyjki kolby w dół układ palców nie powinien się zmienić chyba, że zgięcie szyjki jest zbyt małe /kolby angielskie/ i podczas składu prawa dłoń jest odciągana w dół powodując niewygodne przegięcie nadgarstka. Strzelec ratuje się podświadomie podnosząc w górę nienaturalnie łokieć i zmniejszając tym samym kąt zgięcia dłoni w stosunku do przedramienia.
Drugim elementem naszej broni, na który należy zwrócić uwagę są spusty. Tutaj bez wizyty u rusznikarza się nie obejdzie gdyż spusty za lekkie mogą być niebezpieczne. Przy naszych strzelaniach spusty lekkie są lepsze niż spusty za twarde. .Prawdziwą zmorą są spusty,,ogoniaste", które ciągniemy jak krowę za ogon, dłuższy czas bez widocznego rezultatu. Spusty muszą być,,wyraźne", płynne bez wyczuwalnych zacięć, i gwarantujące bezpieczeństwo. Bardzo często już samo wypolerowanie zaczepów spustowych załatwia sprawę bez konieczności ich piłowania. Jeśli chodzi o oliwienie spustów to bez przesady.Ani w jedną, ani w drugą stronę.
Do elementów broni, które warto przejrzeć przed sezonem należą muszka broni i stopka kolby. Jeżeli decydujemy się na aktywne strzelanie to niewątpliwie warto wymienić tradycyjną myśliwską muszkę na większą, sportową. Nie należy jednak przesadzać z wielkością. Na początku już sama wymiana wystarczy, reszta musi się odbyć metodą prób i błędów. Jeśli mamy dwa komplety luf to na krąg muszka może być większa.
Stopka kolby to bardzo ważny element naszej broni. Nieodpowiednia może być przyczyną zaciągnięcia kamizelki podczas składu i niecelnego strzału. Pełna, miękka, gumowa stopka, jaka często jest montowana w seryjnych strzelbach może nam niespodziewanie sprawić kłopot. Co zatem? Najlepszym rozwiązaniem będzie stopka gumowa z górnym noskiem z bakelitu /fot.3/. Taka stopka spełni swoją role podwójnie. Nie zaciągnie nam kamizelki podczas składu i będzie jednocześnie amortyzowała strzał. Jeśli mamy oryginalną stopkę z bakelitu - to też jest dobrze. Najważniejsze jest abyśmy po długiej zimowej przerwie nie zostali ,,poobijani" po pierwszym zazwyczaj bardziej intensywnym treningu.
Życzę celnych strzałów!


2009-02-28 19:03:07
cofnij powrót
Copyright © by Andrzej Szeremet 2009. All rights reserved. Odwiedzin od 1.03.2009 - 898699
powered by A-NET bielsko